Nic nowego.

Nic. Nic nowego. Wkurza mnie to, że jestem tak nieogarnięta. Że tak się zajeżdżam. Że tak kocham swoją pracę, że poświęcam dla niej sen.

Mam za swoje. Spałam 4 godziny, cały dzień na pełnych obrotach, zaliczony dentysta i długi spacer w deszczu, ciągle praca, muszę coś z tym zrobić, bo się wypalę… Pełen miks. Wszystkiego. I nagle… ta piosenka. Jedna z tych oczywiście. Bo jest ich dużo. Ale ta piosenka, która przywołała to, czego nie powinna. Nie teraz. Nie dziś. Nie, gdy ledwo patrzę na oczy, zalewa mnie nieskończona robota, moje codzienne kilkanaście km na rowerze poszło się paść z racji na ilość obowiązków… a ja? Zamiast iść spać albo chociaż pracować to piszę wpisy. Bo mi wrzeszczy. Wszystko. Z tęsknoty.

Za Tobą.