Ludzie, relacje, ludzie, relacje…

Relacje to najgorsza orka świata. Jeszcze nie zdarzył mi się w życiu taki rok, w którym bym tyle nauczyła się o ludziach, ich trudnościach i problemach, ale też o sobie samej. O swoich granicach. Granicach emocjonalnych, granicach wytrzymałości. Każda sytuacja, z jaką się spotkałam dotychczas, a która mnie dotknęła, miała zupełnie inny koloryt problemu.

Czytaj więcej „Ludzie, relacje, ludzie, relacje…”

Dead on Maldives

Czołga. Jakaś cholerna zaraza. Już dłużej niż tydzień. Dziś znów pół dnia ledwo w poziomie dało radę. Drugie pół już musiałam się ruszyć… Mam zaległości w robocie i każdy komentarz, że ojej, a miało być wcześniej, biorę do serca, bo jestem wydelikacona i rozżalona przez to choróbsko. A jeszcze czeka mnie cały weekend intensywnego działania poza domem, nie da się przełożyć.

Czytaj więcej „Dead on Maldives”