Ludzie, relacje, ludzie, relacje…

Relacje to najgorsza orka świata. Jeszcze nie zdarzył mi się w życiu taki rok, w którym bym tyle nauczyła się o ludziach, ich trudnościach i problemach, ale też o sobie samej. O swoich granicach. Granicach emocjonalnych, granicach wytrzymałości. Każda sytuacja, z jaką się spotkałam dotychczas, a która mnie dotknęła, miała zupełnie inny koloryt problemu.

Continue Reading „Ludzie, relacje, ludzie, relacje…”

Po granicy…

Taka twarda byłam wczoraj. Dziś już nie jestem. Ledwo otworzyłam oczy w południe. Nie byłam w stanie wstać do 13. O 14 znów spałam. Potem 3 godziny płakałam. Oczywiście nic nie zrobiłam. Zaległości masa. Pieprznik dookoła mnie, wszystko ciąży, brak decyzji, brak decyzyjności. Znów kaszlę, do tego jestem STRASZNIE opuchnięta, mam buzię jak księżyc w pełni.

Continue Reading „Po granicy…”